Wróć na stronę główną

Biało-czerwona na zawsze!

Dodano: 15 godzin temu

Można by pomyśleć, że po tylu latach to się znudzi. Że ktoś powie: „może w tym roku odpuśćmy, zróbmy coś innego". Nie, w Świnoujściu robimy swoje. W Dniu Flagi Rzeczypospolitej Polskiej wszystko potoczyło się według znanego scenariusza...

Od rana było wiadomo, że to „ten dzień". Trochę nerwów, trochę sprawdzania prognoz pogody, trochę patrzenia w niebo – bo przecież wiatr, jak co roku, chciał mieć ostatnie słowo. A potem już klasyka: ludzie z voucherami ściskanymi jak złote bilety, aparaty gotowe, telefony naładowane. I to delikatne ukłucie, bo  za chwilę wydarzy się coś, co przecież wydarza się co roku... Raz w roku...



W południe zaczęło się na dobre. Na szczycie Latarni Morskiej w Świnoujściu, która od XIX wieku patrzy na Bałtyk i niejedno już widziała, pojawili się oni - alpiniści. Spokojni, skupieni. I ich balet na linach - powtarzany z tą samą precyzją i tym samym dreszczykiem emocji.

A potem... wiadomo. Biało-czerwona. Ogromna.

Ponad 400 metrów kwadratowych, prawie 100 kilogramów materiału, tygodnie szycia, dziesiątki rąk – to wszystko przestaje być liczbą. Bo kiedy się rozwija, kiedy powoli obejmuje niebo, robi się cicho.

Zawsze robi się cicho w tej samej chwili...

I znów się udało. Znów wiatr zrobił to, co powinien, a flaga zaczęła żyć. Znów ktoś powiedział „wow", ktoś zrobił zdjęcie, a ktoś po prostu stał i patrzył.

I znów ta rutyna okazała się pozorna.

Bo choć co roku dzieje się to samo – te same schody (308, dla porządku), ta sama ceglana wieża, ta sama orkiestra wojskowa, ci sami (a jednak trochę inni) ludzie – efekt za każdym razem jest inny. Jakby ktoś znów na chwilę zatrzymał czas.

Bo trudno przejść obojętnie obok największej flagi Polski, dumnie łopoczącej na najwyższej ceglanej latarni morskiej świata.




WYJĄTKOWE ŚWIĘTO

Dzień Flagi Rzeczypospolitej Polskiej jest obchodzony od 2004 roku, kiedy Sejm zdecydował, że jeden z najważniejszych symboli państwa zasługuje na własne miejsce w kalendarzu. To był także symboliczny powrót do normalności – po latach, gdy w czasach PRL reglamentowano używanie flagi, obawiając się, że stanie się znakiem sprzeciwu wobec władzy.

Nasze barwy mają długą historię. Biel i czerwień wywodzą się z heraldyki – z białego orła na czerwonym tle. Towarzyszyły Polakom w chwilach przełomowych: od rocznicy Konstytucji 3 maja w XVIII wieku, przez powstania narodowe, aż po odzyskanie niepodległości. Oficjalnie zostały uznane za barwy narodowe w 1831 r.

Data 2 maja też nie jest przypadkowa. Tego dnia w 1945 r. polscy żołnierze zawiesili flagę w zdobytym Berlinie. Przywołuje też wspomnienia z czasów tzw. Polski Ludowej, gdy w przededniu rocznicy uchwalenia Konstytucji 3 Maja z przestrzeni publicznej musiały zniknąć flagi masowo wieszane z okazji przypadającego 1 maja Święta Pracy - by nie przypominały o zakazanym święcie.

Flaga to znak wspólnoty, historii i odpowiedzialności. Można ją wywiesić w każdej chwili – ważne, by robić to z szacunkiem.

2 maja obchodzony jest również Dzień Polonii i Polaków za Granicą. Mimo że rozproszeni po świecie, Polacy jednoczą się wokół biało-czerwonych barw i z dumą używają ich podczas świąt, uroczystości patriotycznych czy zawodów sportowych.

Opracowanie na podstawie sejm.gov.pl